Hej! Tym postem zaczynam serię TOP 3, czyli będzie mowa o różnych grupach kosmetyków, które sprawdziły się u mnie najlepiej. Od razu zaznaczam, że jeśli mi się coś sprawdziło, to nie oznacza, że wszystkim będzie dana rzecz odpowiadać. :)
Na pierwszy ogień idą podkłady, czyli u mnie podstawowy element każdego makijażu. Dodam, że mam cerę mieszaną ze skłonnością do przetłuszczania się w strefie T (czoło, nos, broda) i najczęściej każdego podkładu używam na krem Ziaja 25+matujący i czasami używam bazy AA matującej i pudruję go ryżowym z Ecocery. Mowa o tych produktach ze zdjęcia poniżej:
Przy pierwszych testach zawsze staram się, aby ta 'baza", czyli wszystko to, co znajduje się pod podkładem, była taka sama, aby wszystkie podkłady miały "równe szanse" :)
Tych ulubionych mam co najmniej 6 i wybór naprawdę nie należał do najłatwiejszych, ale zaczynajmy...
1. Numerem jeden, mimo iż to dość "świeży" podkład u mnie- został Bourjois 123 Perfect, mój ocień to N51 Vanille Clair.
Pokochałam go za lekką konsystencję i kolor. Jest moim faworytem jeśli chodzi o podkłady na codzień. Jego krycie jest średnie, ale można je budować. Świetnie spisuje się przy moim typie skóry. Wyrównuje jej koloryt i o dziwo dość długo dobrze wygląda na buzi. ;)
30ml/ok.60zł Rossmann
30ml/ok.30zł w drogeriach internetowych
Zalety:
- ładny, żółty kolor
- jest lekki
- wyrównuje koloryt skóry
Wady:
na razie brak :D
2. Drugim podkładem jest
Ingrid Ideal Matt- ja mam w odcieniu 300.
Jest bardzo trwały, a przy tym nieco ciężki. Mojej skórze nie służy codzienne stosowanie tego produktu, dlatego staram się, aby używać go na większe wyjścia, aby nie narobił mi niespodzianek na buzi. ;) Kolor 300 to zbawienie dla typowych "bladziochów". Najjaśniejszy kolor nie wpada w różowe tony- co jest aż dziwne, patrząc na inne najjaśniejsze odcienie podkładów drogeryjnych. No i ta cena....
<3
30ml./ok.20zł
Zalety:
- trwały
- krycie
- długo trzyma mat
- ładny kolor dla "bladziochów"
- cena
Wady:
- przy codziennym stosowaniu może zapchać skóry mieszane i tłuste :(
3, Trzecim i ostatnim faworytem jest podkład
Pierre Rene Skin Balance.
To produkt, którego tak naprawdę używam już kilka lat. Nawet nie dam rady zliczyć, która to moja buteleczka. To totalny ulubieniec, który na pewno przewinął się na moim blogu w którymś z postów sprzed kilku lat. Pasuje mi w nim wszystko, naprawdę. Ale jakbym miała się już czepiać, mógłby się tak nie świecić ;> Tyle. Uwielbiam go i polecam każdemu spróbować.
30ml/ok.30zł
Zalety:
- kolor
- trwałość
- zapach
- konsystencja
- krycie
Wiadomo, że ulubieńcy zmieniają się przynajmniej raz na kilka miesięcy, więc to na pewno nie ostatni post odnośnie podkładów. :)
Mam nadzieję, że post Wam się podoba i że być może pomogłam komuś chociaż trochę w wyborze nowego podkładu do testowania. :)
Pozdrawiam,
Monika :)