9 czerwca 2017

JAK POZBYĆ SIĘ WĄGRÓW? *MÓJ RYTUAŁ PIELĘGNACYJNY*

Hej, dziś chciałabym poruszyć trochę temat pielęgnacji. Nie jestem jakimś wielkim znawcą, ale interesując się  tematem "beauty" posiadam trochę wiedzy, którą chciałabym się podzielić. Jestem pewna, że nie jednej kobiecie się przyda :)

Zacznę może od opisu swojej cery:
Jest ona zdecydowanie cerą mieszaną ze skłonnością do przetłuszczania się w strefie T (czoło, nos, broda) no i niestety co za tym idzie- zanieczyszczeń w tym miejscu. Jest to nieuniknione właśnie w przypadku rodzaju tej cery (jak i też tłustej, ale to już oddzielny temat na post). U mnie głównie zaskórniki powstają na nosie, w okolicach nosa-policzki, na brodzie i niewielka ilość na czole. 

Co to są zaskórniki i jak powstają?
Zaskórniki to właśnie łój wymieszany ze zrogowaciałym naskórkiem, który blokuje ujście porów skóry. Są one dzielone na otwarte i zamknięte. Jak można się domyślić, łatwiej jest walczyć z otwartymi. No ale przechodzę do sedna sprawy....

Na rynku kosmetycznym jest obecnie wiele masek na zwalczenie zaskórników, tzw. wągrów. Począwszy od masek węglowych np. z Bielendy dostępnych w Rossmannie, skończywszy na "bio" glinkach rosyjskich. Możemy spotkać również plastry, żele, peelingi.

Najważniejszą sprawą jest jednak przygotowanie skóry do przyjęcia produktu. 
Nie, zmycie makijażu nie wystarczy ;)

Jak mówiłam wcześniej, ekspertem nie jestem, ale napiszę w kilku punktach jak wygląda u mnie taki rytuał przed i po nałożeniu, np. maski glinkowej.


1. DOKŁADNY demakijaż (czyli zmycie makijażu do momentu, aż wacik będzie CZYSTY!. niestety widziałam co niektóre "demakijaże"....serce się kraja, co skóra potem musi przeżywać, a potem płacz, że coraz więcej przebarwień i nagle dostałam wysypu pryszczy i zastanawianie się czy to przypadkiem nie przez ten nowy podkład- nie ma co się dziwić dla skóry, skoro nie może oddychać ani zregenerować się podczas snu przez niezmyty makeup.)
U mnie wygląda to tak: płyn micelarny-zmywam oczy, brwi ---> żel micelarny-zmywam całą buźkę---->wycieram do sucha i przemywam znów płynem micelarnym, aby upewnić się, czy na pewno zmyłam wszystko do końca.
  
2. Przed każdą maską robię peeling, aby zetrzeć martwy naskórek. Mam wtedy wrażenie, że produkt zadziała lepiej, że dotrze "głębiej"? No nie wiem, tak robię i już :P

3. Przygotowuję "parówkę". I to element kluczowy bez którego nie zaczynam nakładania maski oczyszczającej. Celem tego jest otwarcie porów, dzięki czemu łatwiej będzie wyjść naszym zanieczyszczeniom na wierzch, a przecież o to nam chodzi.  A czym jest ta cała "parówka"? Otóż to żadna filozofia. Gotujemy wodę w czajniku/garnku, a później siedzimy nad tym garnkiem z ręcznikiem na głowie. Ja to robię zazwyczaj 20min.

4. I na tak zaczerwienioną buźkę po "parówce" nakładam maskę :) Trzymam maskę tyle, ile zaleca producent i później zmywam ją letnią wodą.

5. Nakładam tonik zwężający pory/łagodzący, zależy co mam pod ręką, później kremik i cieszymy się gładką skórą. :)

Zaskórniki to problem, który powraca, więc niestety trzeba być systematycznym jeśli chodzi o walkę z tymi obrzydlistwami :P Ale nie przejmujcie się, każdy je ma ;> 
Należy też obserwować skórę podczas używania nowych produktów (podkładów, baz pod pokład, kremów), ponieważ niektóre z nich mogą nas zapychać.

Dobra, wydaje mi się, że wyczerpałam temat. Wpadłam na ten pomysł z postem, bo właśnie mam dzień wolny i lecę robić oczyszczanie :) Dziś testuję plastry oczyszczające z Avonu, jestem ich bardzo ciekawa. ;)


Mam nadzieję, że komuś pomogłam, w razie pytań chętnie odpowiem w komentarzach. Pozdrawiam serdecznie i życzę udanego weekendu! <3


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

MAKEUP- GLAMSHOP, MY SECRET

 Hej! Na moim insta wspominałam, że wrzucę więcej zdjęć i spis produktów użytych do makijażu oka na bloga więc jest. Późno, ale sądzę,...